Grzechu wraca z nowym numerem „Mój RealTalk”. Raper z Włocławka opowiada nam o powrocie, emocjach i planach na przyszłość

Po dziesięciu latach przerwy wrócił mocniejszy, dojrzalszy i – jak sam podkreśla – z zupełnie innym spojrzeniem na świat. Grzechu, włocławski raper, który dwa lata temu znów wszedł do studia, wypuścił właśnie nowy numer „Mój RealTalk”. To osobisty zapis jego drogi, powrotu do twórczości i życia w przestrzeni, gdzie obok wsparcia pojawia się także hejt.

Opowiedział nam o kulisach powrotu, scenie rapowej we Włocławku i o tym, dlaczego nie warto trzymać swoich tekstów „w szufladzie”.

reklama

1. Po czym poznałeś, że to jest ten moment, żeby wrócić do tworzenia muzyki?

Było wiele czynników, które złożyły się na decyzję o powrocie do rapu. Namowy znajomych, którzy znali moją poprzednią twórczość. Namawiała mnie również moja druga połowa, która usłyszała kilka próbek moich możliwości. Ogólnie cały czas miałem kontakt z muzyką, ponieważ jest to moja pasja — gram na pianinie oraz na gitarze i mam też kilka utworów w szufladzie, ale to jest inna stylistyka. Ogólnie jestem buntownikiem i lubię opisywać świat takim, jakim jest, bez kolorowania, a moim zdaniem rap jest do tego idealny.

2. Dlaczego zrobiłeś przerwę od rapu i co się w tym czasie u Ciebie działo prywatnie / zawodowo?

To wyszło spontanicznie. Byłem bardzo poturbowany psychicznie i nie miałem głowy do tworzenia. Dużo nad sobą pracowałem, składając się z powrotem w całość. Spotykało mnie dużo nieprzyjemnych życiowych sytuacji, które sprawiały, że nie było miejsca w moim życiu na twórczość.

3. Jak bardzo dzisiejszy Grzechu różni się od Grzecha sprzed tej przerwy – jako człowiek i jako raper?

Prywatnie jestem bardziej dojrzałym człowiekiem. Zmieniły się moje priorytety, dużo rzeczy, które kiedyś uważałem za istotne, przestały mieć dla mnie znaczenie. Mam zupełnie inne spojrzenie na świat niż kiedyś i przestałem angażować się w sytuacje, które ciągnęły mnie w dół.

Jako raper również mam trochę inne podejście niż przed powrotem. Wcześniej wszystko było robione chaotycznie, bardziej amatorsko. Natomiast teraz podchodzę do tego nieco profesjonalniej.

4. Opowiedz o nowym kawałku – o czym jest i co było punktem wyjścia do napisania tego numeru?

Nowy numer opowiada o tym, co się wydarzyło po powrocie. Dużo artystów z tzw. podziemia zaczęło do mnie pisać z propozycjami współpracy. Pojawiło się dużo pozytywnych opinii na temat mojej twórczości, jak i również ta zła strona, czyli hejt, którego jest relatywnie niewiele, ale z tego, co widzę, nie da się tego uniknąć w tej branży.
W kawałku też są wyrażone moje poglądy oraz wątki o tym, że wracam o wiele silniejszy. Polecam wszystkim wysłuchać go uważnie — jest w nim wszystko bardzo przystępnie ujęte.

5. Jak wyglądał proces tworzenia – od pierwszego pomysłu, przez bit, aż do gotowego utworu?

Kiedyś wszystko robiłem sam: bity, teksty, aranżacje. Teraz to wygląda trochę inaczej. W tym utworze podkład muzyczny robił dobry polski producent. Do podkładu napisałem tekst i wokale nagrałem w profesjonalnym studiu, w którym też pracowaliśmy wspólnie z realizatorem nad aranżem oraz nad dograniem żywych instrumentów już pod linię melodyczną moich wokali. Całość została zmiksowana, doszlifowana i wysłana do finalnej obróbki (masteringu) do człowieka, z którym współpracuję dłuższy czas.

reklama

Jeśli chodzi o teledysk, to ujęcia zrobiliśmy amatorsko telefonem i wysłałem to do montażu. Jest to dosyć obszerny i czasochłonny projekt, ale myślę, że było warto.

6. Jak patrzysz dziś na włocławską scenę rapową – jest dla Ciebie inspirująca, motywująca, czy raczej brakuje tu ruchu?

Ostatnio śledziłem trochę nasze podwórko i myślę, że ma się całkiem dobrze. W porównaniu do tego, co było kiedyś, jest ogromna różnica. Pierwsza sprawa to to, że jest więcej wykonawców niż kiedyś — i tego się nie spodziewałem. A druga, że poziom niektórych lokalnych artystów naprawdę może zadziwić.

7. Czego słuchasz prywatnie – którzy artyści, niekoniecznie tylko rapowi, najmocniej Cię dziś inspirują?

Słucham różnych gatunków muzycznych, interesują mnie zarówno znani, jak i ci zupełnie niezauważalni artyści. Najbardziej cenię szczerość i autentyczność w tym, co autor ma do przekazania — a prawdę mówiąc, częściej nacechowane tymi wartościami są utwory mniej znanych twórców z podziemia. Naprawdę można tam trafić perełki.
Słucham też dużo muzyki instrumentalnej — nie sposób wymienić wszystkich z nazwy, ponieważ jest tego bardzo dużo.

8. Jakie masz plany po tym singlu?

Bardzo dobre pytanie. W drodze jest numer patriotyczny — będzie to wspólny kawałek mój i pewnego, dość znanego rapera. Piosenka nosi tytuł „Obawa” i opowiada o tym, jak po cichu jest nam zabierana ojczyzna, co myślę, że powinno być zauważalne, jednak nie każdy to dostrzega. Nie chciałbym zdradzać tutaj wszystkiego, niech to będzie element zaskoczenia.
Z mojej strony wszystko jest gotowe, czekam tylko na materiały artysty, który pojawi się gościnnie na tym projekcie. Obecnie pracuję również nad kawałkiem, który będzie opowiadał o dość delikatnym temacie. Jestem na etapie pisania tekstu i będę poruszał w nim problemy, z jakimi musimy się mierzyć — o tym, jak jesteśmy podzieleni jako społeczeństwo i o wszechobecnym braku szacunku do drugiego człowieka. Żyjemy w bardzo nieciekawych czasach, a to my ludzie tworzymy te czasy i myślę, że powinniśmy dużo zmienić we własnym postępowaniu. Kolokwialnie mówiąc, powinniśmy zawrócić, bo w moim mniemaniu zmierzamy w złym kierunku.
W planach jest jeszcze jeden ciekawie zapowiadający się projekt — odezwał się do mnie raper, który obecnie mieszka w Nowym Jorku. Jest to Polak, który tworzy bardzo oldschoolowe brzmienia, a ja też bardzo odnajduję się w tym stylu. Na razie wszystko jest na etapie rozmów. Zapowiada się bardzo ciekawie.

9. Marzy Ci się jakaś konkretna współpraca – z raperem, producentem, może kimś spoza hip-hopu?

Oczywiście! Tych marzeń jest mnóstwo. Ja jestem bardzo otwarty na wszelkiego rodzaju współprace, zawsze jestem pozytywnie nastawiony do tego rodzaju twórczości. Niesamowite byłoby nagrać coś z kimś bardzo znanym, a z drugiej strony patrząc — bardzo ciekawie może wyjść projekt z kimś, kto nie jest znany, a posiada umiejętności.
Moim zdaniem w muzyce nie ma ograniczeń i to jest piękne. Ciężko byłoby mi wymienić kogoś z nazwy, ponieważ takich wspólnych projektów, o których marzę, jest naprawdę dużo. Ja zawsze powtarzam, że marzenia to w rzeczywistości plany — tylko te z górnej półki. Podchodzę do tego z optymizmem.

10. Co chciałbyś, żeby ludzie poczuli po przesłuchaniu tego numeru? Jaką emocję chcesz im zostawić?

Wydaje mi się, że emocje, jakie zostawia ten utwór, są bardzo różne — każdy interpretuje go na swój sposób. Ogólnie mam bardzo indywidualne spojrzenie na rzeczywistość, która nas otacza, i niektórzy mogą się z tym utożsamiać, z kolei inni mogą to uważać za kontrowersyjne i nieracjonalne.

11. Gdybyś miał coś powiedzieć młodym ludziom z Włocławka, którzy siedzą w szufladzie z tekstami, ale boją się wypuścić pierwszy numer – co byś im powiedział?

Myślę, że to jest największy błąd, jaki można popełnić. Tworząc jakikolwiek rodzaj sztuki, powinniśmy ją publikować — wiele można z tego wynieść. Czasami ktoś wyrażając opinię o danej twórczości, może zauważyć coś, czego sam autor nie widzi. To bardzo uczy. Czasami ktoś coś podpowie i możemy wyciągnąć wnioski. Poza tym widzimy, jak jesteśmy odbierani przez słuchacza.

Żyjemy w świecie hejtu i tego nie da się ukryć, nad czym ubolewam. Kolejną informacją, którą chciałbym przekazać tym ukrytym twórcom, jest to, żeby nie przejmować się reakcjami ludzi. Prawda jest taka, że ten, kto zwykle krytykuje, sam nic nie robi. Jestem przekonany, że w szufladach mogą znajdować się niesamowite i piękne treści i świat powinien je zobaczyć.

Poza tym — bez pokazywania swoich dokonań możemy stanąć w miejscu, a dla artysty nie ma nic gorszego niż stagnacja. Pokazujcie swoje materiały, gdzie tylko się da. Życzę samych sukcesów.

reklama

Udostępnij:
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *