Gdy tylko na ulicach pojawiają się pierwsze świąteczne ozdoby, w mieście zaczyna się ta sama rozmowa: czy Włocławek rozświetla się „na bogato”, czy raczej rozsądnie liczy każdą złotówkę? Żeby nie opierać się na wrażeniach, tylko na faktach, warto spojrzeć na trzy ostatnie sezony i porównać je z wydatkami miast podobnej wielkości. Liczby pokazują wyraźnie, że Włocławek ma dziś zupełnie inną sytuację niż w rekordowym roku sprzed dwóch sezonów.
Najważniejsza informacja na teraz jest konkretna i pewna: w sezonie 2025/2026 koszt miejskich dekoracji świątecznych we Włocławku wynosi 267 601 zł brutto. Tyle miasto płaci za pełną obsługę iluminacji w tym roku. W praktyce to poziom, który zapewnia utrzymanie świątecznej oprawy w mieście bez radykalnych cięć, ale też bez wielkiego jednorazowego kupowania nowych elementów.
Skąd więc wzięły się emocje, które ciągną się za tym tematem od dwóch lat? Wystarczy cofnąć się do sezonu 2023/2024, kiedy miasto zdecydowało się na duży krok inwestycyjny. Wtedy Włocławek wydał 1 075 348 zł netto – był to sezon rozbudowy bazy dekoracji i zakupu nowych iluminacji. Rok później, gdy można było korzystać z tego, co już zostało kupione, koszty spadły do poziomu „utrzymaniowego”. W sezonie 2024/2025 obsługa dekoracji – montaż, utrzymanie, demontaż, konserwacja, magazynowanie i ubezpieczenie – kosztowała 201 302 zł netto. W tym kontekście obecne 267,6 tys. zł brutto nie jest powrotem do „milionów na święta”, tylko lekkim odbiciem po wyjątkowo oszczędnym sezonie.
Co ciekawe, gdy Włocławek zestawi się z miastami z tej samej półki demograficznej, obraz staje się jeszcze bardziej czytelny. W Koszalinie, który ma bardzo podobną liczbę mieszkańców, w tym sezonie na same iluminacje świąteczne przeznaczono około 600 tysięcy złotych. To ponad dwa razy więcej niż wynosi aktualny koszt dekoracji we Włocławku. Słupsk, choć jest mniejszy od naszego miasta, informował w sezonie 2024/2025 o wydatku przekraczającym 300 tysięcy złotych na świąteczne iluminacje. Mamy więc przykład samorządów, które co roku idą w mocną, widowiskową oprawę i regularnie dokładają nowości, a przez to płacą wyraźnie więcej.
Z drugiej strony są miasta, które utrzymują koszty na dużo niższym poziomie, ale zwykle wiąże się to z mniejszą skalą dekoracji albo ich koncentracją w ścisłym centrum. Legnica w sezonie 2023/2024 realizowała świąteczną oprawę wraz z montażem i utrzymaniem za 126 690 zł brutto. Tarnów w 2024 roku wydał łącznie około 110 tysięcy złotych na przechowywanie, montaż oraz wypożyczenie nowych elementów. To pokazuje, jak szerokie są widełki w miastach 80–120 tysięcy mieszkańców: jedne wybierają skromniejszą wersję świąt, inne budują efekt „wow” co sezon.
W tym świetle Włocławek plasuje się dziś bliżej środka stawki. Po dużej inwestycji z sezonu 2023/2024 miasto ma już własną bazę dekoracji, a kolejne lata to głównie koszty ich obsługi. Tegoroczne 267,6 tys. zł brutto jest więc ceną za utrzymanie świątecznego klimatu, który mieszkańcy dobrze znają i lubią, bez konieczności corocznego kupowania wszystkiego od nowa. Dyskusja jest naturalna, bo każdy chciałby mieć piękne święta jak w bajce i jednocześnie nie przepłacać. Ale liczby mówią jedno: Włocławek nie jest dziś miastem, które „rozświetla się ponad stan”. To raczej przykład samorządu, który po jednorazowym większym zakupie trzyma koszty na rozsądnym poziomie i wciąż pozostaje wyraźnie poniżej wydatków takich miast jak Koszalin czy Słupsk.


Dodaj komentarz
Podpis i treść — szybko i prosto.