W poniedziałkowy poranek, 22 grudnia 2025 roku, w Florianowie (gmina Lubraniec) rozegrały się sceny, które na długo zostają w pamięci. Tuż po godzinie 9.00 dyżurny włocławskiej policji odebrał zgłoszenie o pożarze domu jednorodzinnego. Liczyły się sekundy – i właśnie one sprawiły, że ta historia ma szczęśliwe zakończenie.
Jako pierwsi ze służb na miejscu pojawili się policjanci z Posterunku Policji w Lubrańcu: sierż. Jakub Brandt i sierż. szt. Damian Bywalski. Kiedy dotarli do Florianowa, zobaczyli trzy osoby stojące na balkonie na pierwszym piętrze. Na parterze widać było płomienie – paliło się jedno z pomieszczeń. Sytuacja była bardzo poważna, bo rodzina nie miała jak bezpiecznie opuścić domu.
Nie było czasu na czekanie. Policjanci, wspólnie z sąsiadem, użyli drabiny, by dostać się na balkon. Równocześnie jeden ze świadków podjechał pod balkon ładowarką teleskopową wyposażoną w specjalną łyżkę. To właśnie dzięki temu improwizowanemu, ale skutecznemu rozwiązaniu udało się ewakuować trzy osoby – w wieku 61, 65 i 96 lat.
W trakcie działań na miejsce dojechała straż pożarna. Strażacy pomogli w sprawnym i bezpiecznym przeprowadzeniu ewakuacji, a następnie ugasili pożar. Najważniejsze jest jednak to, że nikt nie ucierpiał – żadna z osób nie odniosła obrażeń i nie było potrzeby hospitalizacji.
Ta interwencja pokazuje, jak ogromne znaczenie ma szybka reakcja – zarówno służb, jak i świadków. W Florianowie wszystko zadziałało tak, jak powinno: bez paniki, za to z odwagą i współpracą. Policjanci z Lubrańca i mieszkańcy, którzy ruszyli do pomocy, zrobili coś, co w takich chwilach jest bezcenne – dali ludziom szansę, by bezpiecznie wrócić do życia po dramatycznym zdarzeniu.
Motto polskiej Policji „Pomagamy i chronimy” często brzmi jak hasło. W Florianowie nabrało bardzo realnego znaczenia – bo dzięki tej wspólnej akcji nie doszło do tragedii.






