W tym miejscu piesi masowo łamią przepisy. Wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do tragedii

Na przejeździe dla rowerów przy ul. Łęgskiej na wysokości „Mrówki” od dłuższego czasu dochodzi do niepokojącego zjawiska. Piesi, zamiast korzystać z wyznaczonego przejścia dla pieszych, nagminnie skracają sobie drogę o kilkanaście metrów, przechodząc po przejeździe rowerowym, który służy wyłącznie cyklistom.

W miejscu tym znajduje się wyraźny znak D-6a, oznaczający przejazd dla rowerów, a nie przejście dla pieszych. Mimo to wiele osób codziennie traktuje go jak zwykłą „zebrę”, kierując się wygodą i chęcią szybszego dotarcia do pobliskich zakładów pracy.

reklama

Co ciekawe, po drugiej stronie skrzyżowania znajduje się prawidłowo wyznaczone przejście dla pieszych, z sygnalizacją i odpowiednim oznakowaniem. Przejście tą trasą jest całkowicie bezpieczne i zgodne z przepisami. Niestety, dla wielu osób różnica kilkunastu metrów okazuje się „zbyt duża” – wolą więc pójść na skróty, łamiąc przepisy i narażając się na niebezpieczeństwo.

Kierowcy zwracają uwagę, że takie zachowanie stwarza realne zagrożenie. – „To się dzieje codziennie. Ludzie wchodzą na przejazd, nawet nie patrząc, czy ktoś jedzie. Rowerzysta może się nie spodziewać pieszego i o wypadek nietrudno” – mówi jeden z mieszkańców.

Podobne zdanie mają sami rowerzyści, którzy niejednokrotnie muszą gwałtownie hamować. – „Przejazd to nie przejście. A piesi idą środkiem, jakby byli na deptaku. Strach czasem jechać” – dodaje jeden z cyklistów.

Problem jest szczególnie widoczny w godzinach porannych i popołudniowych, kiedy wielu pracowników pobliskich firm zmierza do pracy lub wraca do domu. Wtedy przejazd rowerowy przy ul. Łęgskiej zamienia się w skrót używany przez dziesiątki osób dziennie.

Choć z pozoru może się wydawać, że „nic się nie dzieje”, to wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do tragedii. Wystarczy jeden nieostrożny krok, jeden nadjeżdżający rower, by rutynowy skrót zamienił się w niebezpieczną sytuację.

Przejazd dla rowerów nie jest przejściem dla pieszych, a korzystanie z niego w ten sposób jest wykroczeniem. Lepiej przejść kilkanaście metrów dalej, przez właściwe przejście, niż ryzykować własne zdrowie i bezpieczeństwo innych.

reklama

Czy potrzebne będą barierki, lepsze oznakowanie lub kontrole w tym miejscu? Wielu mieszkańców uważa, że czas działać zanim dojdzie do wypadku.

Udostępnij:
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *