Kia z przyczepką w rowie, opel wymusił pierwszeństwo. Dwie kolizje w piątek
W piątek, 16 stycznia 2026 roku, na drogach powiatu radziejowskiego doszło do dwóch groźnie wyglądających kolizji. Choć skończyło się bez osób poszkodowanych, oba zdarzenia są kolejnym sygnałem, jak niewiele czasem brakuje, by spokojny przejazd zamienił się w stres i straty.
Dachowanie w Jarantowicach. Materiał wypadł z przyczepy
Do pierwszej kolizji doszło o godz. 11:40 w Jarantowicach na drodze krajowej nr 62. Jak ustalili policjanci, kierujący kią z przyczepką stracił panowanie nad pojazdem i zjechał do rowu. Tam auto przewróciło się na dach, a przewożony materiał wypadł z przyczepy.
Za kierownicą siedział 51-letni mężczyzna. Był trzeźwy i – co najważniejsze – nie odniósł obrażeń. Zdarzenie wyglądało poważnie, ale tym razem obyło się bez hospitalizacji.
Zderzenie w Samszycach. Wymuszenie na skrzyżowaniu DK62 i DW267
Tego samego dnia, około 18:30, doszło do drugiej kolizji – tym razem w Samszycach (gmina Osięciny), na skrzyżowaniu DK62 z drogą wojewódzką W-267.
Według ustaleń policjantów 19-letnia kierująca oplem nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu i doprowadziła do zderzenia z prawidłowo jadącą ciężarową scanią z przyczepą. Również w tym przypadku los okazał się łaskawy: nikt nie został ranny, a oboje kierowcy byli trzeźwi.
Mandaty i punkty, ale najważniejsze: obyło się bez rannych
Policjanci ukarali sprawców obu kolizji mandatami oraz punktami karnymi. W takich sytuacjach najłatwiej powiedzieć „dobrze, że nic się nie stało” – ale warto pamiętać, że dachowanie czy zderzenie z ciężarówką mogły skończyć się zupełnie inaczej.
Wniosek z tego weekendu jest prosty: prędkość i pierwszeństwo to wciąż dwie najczęstsze przyczyny niebezpiecznych zdarzeń. Chwila nieuwagi potrafi kosztować więcej niż kilka minut zaoszczędzonej jazdy.