Dachowanie w Jarantowicach. Materiał wypadł z przyczepy
Do pierwszej kolizji doszło o godz. 11:40 w Jarantowicach na drodze krajowej nr 62. Jak ustalili policjanci, kierujący kią z przyczepką stracił panowanie nad pojazdem i zjechał do rowu. Tam auto przewróciło się na dach, a przewożony materiał wypadł z przyczepy.
Za kierownicą siedział 51-letni mężczyzna. Był trzeźwy i – co najważniejsze – nie odniósł obrażeń. Zdarzenie wyglądało poważnie, ale tym razem obyło się bez hospitalizacji.
Zderzenie w Samszycach. Wymuszenie na skrzyżowaniu DK62 i DW267
Tego samego dnia, około 18:30, doszło do drugiej kolizji – tym razem w Samszycach (gmina Osięciny), na skrzyżowaniu DK62 z drogą wojewódzką W-267.
Według ustaleń policjantów 19-letnia kierująca oplem nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu i doprowadziła do zderzenia z prawidłowo jadącą ciężarową scanią z przyczepą. Również w tym przypadku los okazał się łaskawy: nikt nie został ranny, a oboje kierowcy byli trzeźwi.
Mandaty i punkty, ale najważniejsze: obyło się bez rannych
Policjanci ukarali sprawców obu kolizji mandatami oraz punktami karnymi. W takich sytuacjach najłatwiej powiedzieć „dobrze, że nic się nie stało” – ale warto pamiętać, że dachowanie czy zderzenie z ciężarówką mogły skończyć się zupełnie inaczej.
Wniosek z tego weekendu jest prosty: prędkość i pierwszeństwo to wciąż dwie najczęstsze przyczyny niebezpiecznych zdarzeń. Chwila nieuwagi potrafi kosztować więcej niż kilka minut zaoszczędzonej jazdy.