Początek spotkania należał do gości. Elijah Hawkins oraz Michał Krasuski nadawali ton grze lublinian, zmuszając gospodarzy do gonienia wyniku. Ale to właśnie wtedy błysnął Elvar Fridriksson, który wspólnie z Michałem Michalakiem poprowadził włocławian do odrobienia strat. Chwilę później Nijal Pearson wyprowadził Anwil na prowadzenie, a do ofensywy skutecznie włączyli się Kacper Borowski i Justas Furmanavičius. Po pierwszej kwarcie Anwil prowadził 26:19.
W drugiej odsłonie przewaga gospodarzy rosła – po celnych rzutach Pearsona i Dawida Słupińskiego włocławianie mieli już dziesięć punktów zapasu. Start próbował gonić za sprawą Jordana Wrighta i Bartłomieja Pelczara, ale na ich trafienia błyskawicznie odpowiadali Michalak i Eric Lockett. Do przerwy było 50:39, a w Hali Mistrzów czuć było, że Anwil ma ten mecz pod kontrolą.
Po zmianie stron lublinianie pokazali jednak, że nie przyjechali do Włocławka na wycieczkę. Zespół trenera Wojciecha Kamińskiego zanotował serię 0:9 i po trafieniu Bryana Griffina zbliżył się na pięć punktów. Wtedy znowu do głosu doszedł lider włocławian – Michał Michalak. Po efektownym wsadzie Michała Kołodzieja Anwil ponownie odskoczył rywalom, a po trzeciej kwarcie prowadził 71:62.
W czwartej kwarcie z dystansu trafił AJ Slaughter, a jego kolejne rzuty przypieczętowały dominację Anwilu. Do końca meczu włocławianie kontrolowali przebieg gry, nie pozwalając Startowi na powrót. Ostatecznie Anwil wygrał 90:81, notując kolejne pewne zwycięstwo przed własną publicznością.
Najlepszym zawodnikiem spotkania był Michał Michalak, który zakończył mecz z dorobkiem 22 punktów i 8 zbiórek. Dla gości najwięcej – 18 punktów – zdobył Elijah Hawkins.
Kolejne ligowe spotkanie w Anwil rozegra już w przyszły weekend. Naszymi rywalami będą Twarde Pierniki z Torunia. Kibice liczą, że dobra passa włocławian będzie trwała, a drużyna trenera Grzegorza Kożana utrzyma miejsce w czołówce ORLEN Basket Ligi.