Włocławek morsował dla WOŚP! Były aukcje, poczęstunek i „Światełko do nieba z przerębla”
Zimno było tylko w teorii. W praktyce – nad wodą panowała atmosfera, która rozgrzewa lepiej niż najcieplejsza herbata. Morsy Kujawskie i mieszkańcy spotkali się dziś, żeby wspólnie wesprzeć 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Było morsowanie, były emocje, a przede wszystkim było pomaganie.
Uczestnicy przychodzili całymi rodzinami, jedni w szlafrokach i czapkach, inni z termosami, jeszcze inni z aparatem w ręku, bo takie chwile po prostu chce się zatrzymać. Wszyscy z jednym celem: dołożyć swoją cegiełkę do finałowej zbiórki.
Morsowanie z sercem – dla WOŚP
Największe zainteresowanie oczywiście wzbudzał moment wejścia do wody. Byli ci, którzy robią to regularnie i wchodzą pewnym krokiem, ale nie brakowało też osób, które próbowały po raz pierwszy. Zanim padło hasło do wspólnego wejścia, było sporo śmiechu, wzajemnego motywowania i tego charakterystycznego „no dobra, idziemy!”. A potem już tylko krótka walka z własną głową i… uśmiech, bo kiedy się już jest w wodzie, człowiek czuje, że zrobił coś ważnego.
Aukcje i poczęstunek – pomaganie na wiele sposobów
Wydarzenie miało jednak znacznie więcej niż jeden punkt programu. W trakcie spotkania odbywały się aukcje na rzecz WOŚP, które przyciągnęły tłum i wywołały spore emocje. Licytowano dynamicznie, z humorem i zdrową rywalizacją, ale każdy dobrze wiedział, że tu nie chodzi o „wygraną”, tylko o wsparcie finałowej puszki.
Po morsowaniu i licytacjach przyszedł czas na chwilę oddechu. Na uczestników czekał poczęstunek – idealny, żeby szybko złapać temperaturę i energię. Ciepłe napoje, przekąski i rozmowy sprawiły, że to wydarzenie miało klimat bardziej spotkania znajomych niż imprezy „na szybko”.