Oszuści zapukali do mieszkania 81-latki na Południu. Zginęła biżuteria

81-letnia włocławianka straciła biżuterię po tym, jak do jej mieszkania wszedł mężczyzna podający się za osobę sprawdzającą instalację kanalizacyjną. Policja ostrzega: takie kradzieże często są dobrze zaplanowane, a sprawcy działają parami.

Kradzież biżuteriiKradzież biżuterii
Źródło zdjęć: © terazwloclawek.pl | terazwloclawek.pl
Redakcja portalu Teraz Włocławek

Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 1 czerwca, na osiedlu Południe we Włocławku. Jak wynika ze zgłoszenia, między godz. 12.00 a 13.00 do drzwi mieszkania 81-letniej kobiety zapukał mężczyzna. Poinformował, że sprawdza sieć kanalizacyjną w związku z rzekomą nieszczelnością instalacji.

Mężczyzna polecił spuszczanie wody w toalecie. Przez kilka minut wspólnie z domowniczką miał "kontrolować" przepływ wody. W tym czasie drzwi wejściowe nie były zamknięte na zamek wewnętrzny. Policjanci podejrzewają, że właśnie to wykorzystała druga osoba, która weszła do mieszkania i ukradła biżuterię z szuflady.

Po kilkunastu minutach mężczyzna wyszedł. Dopiero później kobiety zauważyły brak biżuterii i zorientowały się, że padły ofiarą kradzieży. O sprawie powiadomiono policję.

Policja ostrzega przed metodą "na pracownika"

Mundurowi przypominają, że sprawcy tego typu kradzieży często podają się za pracowników administracji, spółdzielni, instytucji państwowych, firm energetycznych, gazowni albo organizacji pomocowych. Najczęściej wykorzystują zaufanie osób starszych i samotnych.

Schemat bywa podobny: jedna osoba rozmawia z lokatorem, odwraca jego uwagę i prosi o wykonanie różnych czynności w mieszkaniu. Druga w tym czasie wchodzi przez niezamknięte drzwi albo przeszukuje pomieszczenia, gdy nikt na nią nie patrzy.

To ostrzeżenie szczególnie ważne dla mieszkańców dużych włocławskich osiedli, gdzie w blokach często pojawiają się prawdziwi pracownicy administracji czy służb technicznych. Policja apeluje, by nie działać automatycznie i nie wpuszczać obcych do mieszkania tylko dlatego, że mówią o awarii, kontroli albo pilnej potrzebie sprawdzenia instalacji.

Warto zapamiętać kilka zasad: drzwi wejściowe powinny być zamknięte na zamek, zanim otworzymy komukolwiek, trzeba sprawdzić przez wizjer, kto przyszedł. Jeżeli ktoś przedstawia się jako pracownik spółdzielni, administracji, banku, gazowni czy elektrowni, najlepiej zadzwonić do tej instytucji i potwierdzić, czy taka osoba rzeczywiście została skierowana pod dany adres.

Jeśli już musimy kogoś wpuścić, nie zostawiajmy tej osoby samej ani na chwilę. Dobrze poprosić o obecność sąsiada albo kogoś z rodziny.

W razie wątpliwości należy dzwonić pod numer alarmowy 112. Policjanci podkreślają, że lepiej sprawdzić sytuację od razu, niż zorientować się po fakcie, że z mieszkania zniknęły pieniądze, biżuteria albo inne wartościowe przedmioty.

Wybrane dla Ciebie