Urząd Marszałkowski zapowiedział powrót wakacyjnych połączeń kolejowych do popularnych miejscowości wypoczynkowych. Najwięcej uwagi przyciąga "Latarnik", czyli bezpośredni pociąg z Bydgoszczy Głównej na Hel. Skład ma ruszyć w pierwszą trasę 27 czerwca rano i codziennie dowozić pasażerów na Półwysep Helski przed południem. W planie są postoje m.in. w Gdańsku, Sopocie, Gdyni, Kuźnicy, Chałupach, Jastarni i Juracie.
Tego samego dnia do rozkładu mają wrócić także pozostałe sezonowe pociągi regionalne. "Rybitwa" pojedzie z Torunia Wschodniego do Kołobrzegu, a "Borsuk" z Torunia przez Grudziądz w kierunku Borów Tucholskich i Czerska. Do tego dochodzą połączenia z Bydgoszczy do Kołobrzegu w dni powszednie oraz kursujący przez cały tydzień "Barnim" do Szczecina.
Na papierze wygląda to jak szeroka wakacyjna oferta dla mieszkańców województwa. Z perspektywy Włocławka widać jednak stary problem. Trzecie największe miasto regionu po raz kolejny nie jest punktem startowym żadnego z głównych sezonowych pociągów nad morze czy do turystycznych miejscowości. Mieszkańcy Włocławka, którzy chcą skorzystać z tych połączeń, muszą najpierw dojechać do Torunia albo Bydgoszczy i dopiero tam przesiąść się na wakacyjny skład.
To szczególnie dyskusyjne, bo Urząd Marszałkowski informuje, że wydatki na regionalne pasażerskie przewozy kolejowe w 2026 roku wyniosą rekordowe 267 mln zł. W tej kwocie mieszczą się również opłaty za dostęp do infrastruktury kolejowej i opłaty dworcowe, oszacowane na 37 mln zł. Przy takich nakładach mieszkańcy Włocławka mogą pytać, dlaczego ich miasto wciąż pozostaje na uboczu najgłośniej promowanych połączeń sezonowych.
Włocławek od lat zabiega o lepsze połączenia kolejowe i mocniejszą obecność w regionalnym układzie komunikacyjnym. Miasto ma ponadlokalne znaczenie, obsługuje także mieszkańców powiatu włocławskiego i części Kujaw. Mimo to w wakacyjnych rozkładach najważniejsze trasy znów układane są przede wszystkim wokół Bydgoszczy i Torunia.
Dla pasażerów z Włocławka oznacza to mniej wygody, dłuższy czas podróży i konieczność planowania przesiadek. A przecież wakacyjne pociągi mają być alternatywą dla samochodu — prostą, dostępną i atrakcyjną także dla rodzin, seniorów czy osób bez własnego auta.
Sezonowe połączenia ruszą 27 czerwca. Włocławianie mogą z nich korzystać, ale nie bezpośrednio ze swojego miasta. I właśnie to po raz kolejny pokazuje, że w regionalnej kolejowej układance Włocławek wciąż nie ma takiego miejsca, na jakie zasługuje.