Anwil odwrócił losy meczu! Kapitalna druga połowa i ważne zwycięstwo w świątecznym starciu
To był mecz, który pokazał dwa zupełnie różne oblicza Anwilu Włocławek. Przez pierwsze minuty kibice w Hali Mistrzów mogli przecierać oczy ze zdumienia, ale po przerwie zobaczyli drużynę, na którą czekali – walczącą, skuteczną i przede wszystkim zwycięską. W meczu 25. kolejki ORLEN Basket Ligi Anwil pokonał Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski 90:81.
Początek spotkania zdecydowanie należał do gości. Stal weszła w mecz z ogromną energią, szybko obejmując prowadzenie 0:7, a gospodarze długo nie mogli znaleźć rytmu. Włocławianie mieli problem zarówno w ataku, jak i w obronie, a rywale skrzętnie to wykorzystywali. Skuteczny był Quan Jackson, swoje dokładali Mareks Mejeris i Trenton Gibson, a przewaga rosła. Po pierwszej kwarcie było już 18:28.
Druga odsłona nie przyniosła od razu przełomu. Gdy DJ Laster trafił za trzy, zrobiło się nawet 12 punktów różnicy i sytuacja zaczynała wyglądać naprawdę niepokojąco. Co prawda chwilowy zryw Tylera Wahla i Shaqa Buchanana pozwolił zmniejszyć straty, ale Stal szybko odzyskała kontrolę. Dobrą zmianę dał Nikodem Czoska, a trójka Michała Pluty ustaliła wynik do przerwy na 35:48. Anwil wyglądał wtedy na zespół bez pomysłu.
I właśnie wtedy wszystko się zmieniło.
Po przerwie wyszedł zupełnie inny Anwil. Mimo że goście na moment uciekli nawet na 18 punktów przewagi, włocławianie rozpoczęli pościg, który porwał całą halę. Seria 8:0 dała sygnał, że ten mecz jeszcze się nie skończył, a Elvar Fridriksson zaczął przejmować kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Islandczyk był wszędzie – punktował, kreował i napędzał kolejne akcje.
Z każdą minutą przewaga Stali topniała. Najpierw było tylko kilka punktów różnicy, później remis po akcji Tylera Wahla, aż w końcu prowadzenie dla Anwilu dał Kacper Borowski. Hala Mistrzów eksplodowała. Po trójce AJ Slaughtera na koniec trzeciej kwarty gospodarze prowadzili już 68:62.
W czwartej odsłonie Anwil poszedł za ciosem. Fridriksson grał na poziomie lidera, jakiego we Włocławku oczekiwano, a Tyler Wahl dołożył kluczowe punkty i zbiórki. Przewaga urosła nawet do 13 punktów, choć Stal próbowała jeszcze wrócić do gry – głównie dzięki akcjom Luki Sakoty i Mareksa Mejerisa. Gdy jednak Fridriksson trafił kolejną ważną trójkę, stało się jasne, że tego zwycięstwa Anwil już nie wypuści.
Ostatecznie włocławianie wygrali 90:81, a kibice mogli odetchnąć z ulgą.
Liderem gospodarzy był bezdyskusyjnie Elvar Fridriksson, który zdobył 28 punktów i zanotował 9 asyst, prowadząc zespół do zwycięstwa. Po stronie gości wyróżniał się Trenton Gibson – 23 punkty, 8 zbiórek i 4 asysty.
To zwycięstwo może mieć ogromne znaczenie w kontekście dalszej walki Anwilu w lidze. Jeśli druga połowa tego meczu jest zapowiedzią formy, jaka ma nadejść – kibice we Włocławku mogą patrzeć w przyszłość z dużym optymizmem.