Derby, które trzeba wygrać. Anwil zagra z Toruniem o coś więcej niż punkty
W niedzielę Hala Mistrzów znów będzie żyła derbami. Anwil Włocławek podejmie Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń, a takie mecze – jak dobrze wiemy – rządzą się swoimi prawami.
Tym razem jednak stawka jest jeszcze większa. Anwil nie ma już dużego marginesu błędu – jeśli chce realnie włączyć się do walki o play-off, musi zacząć seryjnie punktować. Derby z Toruniem to idealny moment, żeby wysłać sygnał: „jeszcze się liczymy”.
Patrząc na skład, największą siłą włocławian pozostaje obwód. Elvar Fridriksson, AJ Slaughter i Michał Michalak potrafią „odpalić” w każdej chwili. Jeśli złapią rytm, mogą rozstrzygnąć ten mecz praktycznie sami. Kibice w Hali Mistrzów dobrze wiedzą, jak wygląda Anwil, kiedy zaczyna trafiać seriami zza łuku.
Torunianie na pewno będą chcieli to zatrzymać. Nowy zawodnik gości, Isaiah Cousins, ma pomóc właśnie w defensywie. Wsparciem będą dla niego Mateusz Szlachetka i Arik Smith – to oni spróbują ograniczyć ofensywne atuty Anwilu.
Pod koszem zapowiada się twarda walka. Damian Kulig kontra Mate Vucić – to może być jedno z tych starć, które ustawi całe spotkanie. Jeśli Anwil wygra walkę na tablicach, będzie o krok bliżej zwycięstwa.
Dodatkowym smaczkiem jest możliwy debiut Ife Ajayiego. Kibice z Włocławka z pewnością będą chcieli zobaczyć, co nowy zawodnik wniesie do zespołu.
Warto dodać, że to spotkanie będzie miało też dodatkowy wymiar. 22 marca podczas meczu kibice będą mogli włączyć się w akcję proekologiczną – wystarczy przynieść ze sobą zużyte baterie i wrzucić je do specjalnych pojemników ustawionych w Hali Mistrzów. To prosty gest, który pokazuje, że siła kibiców Anwilu to nie tylko doping na trybunach, ale też realne działania poza boiskiem.
Jedno jest pewne – w takich meczach nie trzeba nikogo dodatkowo motywować. Derby to derby. Emocje, presja, pełna hala i gra do ostatniej sekundy.
Początek w niedzielę o godz. 12:30. Jeśli ktoś nie będzie w Hali Mistrzów, transmisja dostępna będzie w Polsat Sport 1.