Po porażce Anwilu prezydent: „Ostatni występ to niedopuszczalny poziom gry”
Po wysokiej przegranej Anwilu Włocławek z Tasomixem Rosiek Stalą Ostrów Wielkopolski na klub spadła fala krytyki, a dziennikarze zaczęli pytać nie tylko o dyspozycję drużyny, ale też o przyszłość władz klubu. Jedno z pytań dotyczyło tego, czy prezydent miasta ma nadal zaufanie do zarządu koszykarskiego Anwilu Włocławek i czy jego zdaniem konieczne są zmiany personalne.
Krzysztof Kukucki w odpowiedzi przyznał, że jako kibic również przeżywa ostatnie mecze bardzo emocjonalnie.
— Już kilka razy cierpiałem, oglądając mecze naszej drużyny — stwierdził. Podkreślił jednak, że minęły czasy, gdy o składzie zespołu czy wyborze trenera miały decydować naciski spoza klubu.
— Powiem tak, czasy kiedy Zielony Rynek decydował o składzie czy o tym, kto jest trenerem drużyny, już minęły. Właśnie przez takie decyzje trener reprezentacji Polski nie pracuje już we Włocławku. Mówię jasno, że tak być nie powinno — zaznaczył.
Prezydent przypomniał, że jego realny wpływ na funkcjonowanie klubu jest ograniczony.
— Od początku prezydentury mówię jasno, że jedyna zmiana, jaką prezydent może zrobić, to zmiana prezesa, ale prezes nie gra na boisku — powiedział. Wyjaśnił, że to zarząd ponosi odpowiedzialność za decyzje sportowe: dobór trenerów, zawodników i kształtowanie budżetu.
Zaznaczył też, że oczekiwanie bezpośrednich ingerencji ratusza w sprawy sportowe byłoby błędem.
— Uważam, że żaden z kibiców nie chciałby, aby ktokolwiek z samorządowców mieszał się w sprawy sportowe. Od tego jest zarząd klubu, to on odpowiada za wyniki i decyzje personalne — podkreślił.
— To prezes ma całą talię kart sportowych i on dobiera sobie współpracowników, a dalej podejmuje decyzje o tym, kto jest trenerem, kogo zatrudniamy i ile pieniędzy przeznaczamy na budżet sportowy — mówił prezydent. Jak dodał, swoją rolę widzi przede wszystkim w zapewnieniu klubowi odpowiednich warunków do pracy.
— Ja swoją rolę postrzegam wyłącznie jako osoby, która dba o to, by komfort tej pracy był jak najlepszy i organizacja miała jak najlepsze warunki. I uważam, że wspólnie z prezesem udaje nam się to robić — podsumował.
Jednocześnie nie ukrywał rozczarowania ostatnim występem drużyny. Jak przyznał, ostatni występ Anwilu to niedopuszczalny poziom gry. Wypowiedź prezydenta pokazuje jednak, że mimo sportowego rozczarowania, na razie nie zapowiada on personalnych trzęsień ziemi w klubie. O przyszłości drużyny i ewentualnych zmianach w sztabie czy składzie mają decydować władze klubu, a nie ratusz.