Włocławianie wracają z tarczą. Anwil pokonał Czarnych Słupsk
Po ostatnich, nie do końca przekonujących występach, kibice Anwilu mogli mieć sporo obaw. Wyjazd do Słupska nigdy nie należy do łatwych, a początek spotkania tylko te wątpliwości potwierdzał. Tym razem jednak włocławianie pokazali coś, czego ostatnio brakowało – cierpliwość i kontrolę w kluczowych momentach.
Mecz od pierwszych minut był szarpany. Obie drużyny grały nerwowo, a skuteczność pozostawiała sporo do życzenia. W barwach gospodarzy na parkiet wrócił Szymon Tomczak, z kolei w Anwilu zadebiutował Shaq Buchanan – i to właśnie te nazwiska przyciągały uwagę na starcie.
Pierwsze konkrety przyszły dopiero po kilku minutach. Ife Ajayi dał sygnał do odskoku, ale Czarni szybko odpowiedzieli. Po pierwszej kwarcie było tylko 16:19 i już wtedy było jasne, że to nie będzie widowisko pełne efektownych akcji, a raczej twarda walka o każdy punkt.
Druga kwarta wyglądała podobnie. Anwil potrafił zbudować kilkupunktową przewagę, ale gospodarze konsekwentnie ją niwelowali. Brak skuteczności po obu stronach sprawił, że do przerwy mieliśmy wynik 30:32 – i wszystko było jeszcze otwarte.
Kluczowa okazała się trzecia kwarta. To właśnie wtedy włocławianie zaczęli grać swoją koszykówkę. Najpierw Jorden Duffy wyprowadził zespół na prowadzenie, a chwilę później swoje dołożyli Tyler Wahl i Shaq Buchanan. Trafienia z dystansu zrobiły różnicę – przewaga urosła do dziesięciu punktów i po 30 minutach było 44:54.
Czarni próbowali jeszcze wrócić do gry na początku czwartej kwarty. Trójki Sama Hinesa i Chico Cartera sprawiły, że zrobiło się naprawdę gorąco – różnica stopniała do czterech punktów. W tym momencie Anwil pokazał jednak charakter. Seria 0:8 praktycznie zamknęła spotkanie. Spokojne, mądre akcje Mate Vucicia i Elvara Fridrikssona pozwoliły odzyskać kontrolę i dowieźć wynik do końca.
Ostatecznie włocławianie wygrali w Słupsku 68:57 i – co ważne – zrobili to w stylu, który może dawać nadzieję przed kolejnymi spotkaniami.
Na wyróżnienie zasłużyli Michał Michalak i debiutujący Shaq Buchanan – obaj zdobyli po 11 punktów i w ważnych momentach brali ciężar gry na siebie. Po stronie gospodarzy najlepszy był Szymon Tomczak (14 punktów, 8 zbiórek).
To nie był idealny mecz Anwilu. Nadal widać momenty przestoju i problemy ze skutecznością. Ale jeśli ten zespół ma wrócić do walki o coś więcej w tym sezonie, to właśnie takie zwycięstwa – wywalczone, cierpliwe, momentami wręcz „przepchane” – mogą być punktem zwrotnym.